1 maja to Święto Ludzi Pracy. W samej nazwie tego dnia tkwi niezbywalny paradoks. Otóż w systemie, który organizuje naszą rzeczywistość ludzie pracy nie mają powodów do świętowania. Wszak zasób ludzki czy jak kto woli kapitał ludzki nie ma praw do świętowania, bo jako przedmiot, siła bierna nie ma praw do żadnych uczuć w ogóle.
Skoro zatem ludzie pracy nie mają powodów do świętowania to warto się z okazji 1 maja zastanowić nad tymi czynnikami, które kondycję ludzi pracy mogą jeszcze radykalniej upośledzić.
Otóż dziś myślę, iż największym zagrożeniem dla kasy pracowniczej jest w Polsce wojna. Nie mam na myśli, iż za moment polskim pracownikom zaczną spadać bomby na głowę. Oczywiście jest taka możliwość, jesteśmy tej możliwości bliżej niż kiedykolwiek wcześniej, jednak jest to pieśń bliżej nieokreślonej przyszłości.
Podstawowym zagrożeniem, który wisi nad głowami klasy robotniczej w Polsce jest gospodarka podporządkowana celom wojennym. Dlaczego jest to takim zagrożeniem?
Wypunktujmy:
1. Gospodarka wojenna to taka, w której całość produkcji przestawiona jest na potrzeby wojska. Olbrzymie środki trafiają do przemysłu zbrojeniowego i ciężkiego, przez co finansowo cierpią inne gałęzie gospodarki. Pojawiają się zatem niedobory towarów ale i usług takich jak zdrowie czy edukacja.
2. Gospodarka wojenna to gospodarka energochłonna. Potrzebuje prądu I ropy. W związku na duży popyt na energię ceny rosną. Oczywiście nie tylko energii ale i podstawowych produktów, choćby spożywczych.
3 Gospodarka wojenna to taka, w której zawiesza się prawa pracownicze. Zgodnie z Doktryną Szoku zostaną one zawieszone i nigdy już nie wracają do poprzedniego poziomu. Przypomnę iż covidowe regulacje związane z czasem pracy i dobą pracowniczą wciąż działają, nie zostały odwołane.
4. Gospodarka wojenna to ograniczanie praw do zgromadzeń, praw zrzeszania się, praw organizowania i praw wypowiadania krytycznych wobec status quo uwag. Ustawa o rosyjskich wpływach to element gospodarki wojennej.
Dlatego, gdy ktoś demonstruje w obronie praw pracowniczych i nie podnosi w tym samym czasie problemów antywojennych i antymilitarystycznych jest w najbardziej mi sprzyjającej interpretacji naiwnym jak dziecko głuptasem.
W Polsce nie ma żadnej realnej siły, która która byłaby antywojenna. I to jest zagrożenie dla klasy pracowniczej ponieważ w sytuacji gospodarki wojennej czy wojny to klasa pracownicza w pierwszej kolejności cierpi niedostatek i I w pierwszej kolejności ginie na froncie.

6 godzin temu







