Czuję się zdradzony przez konkretnych ludzi - z kierownictwa instytutu, z ministerstwa kultury. Ale trochę też przez polskie państwo. Uważam, iż przez wiele lat służby temu państwu zasłużyłem na to, by - jeżeli choćby to państwo nie chce już, żebym dla niego pracował - podziękować mi w cywilizowany sposób - mówi WP Mateusz Fałkowski. Z berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego dyscyplinarnie zwolnił go prof. Krzysztof Ruchniewicz.