BMW zwolni 8000 pracowników, niemiecka motoryzacja pod kreską

10 godzin temu

Kolejna niemiecka firma motoryzacyjna zaczyna likwidację miejsc pracy. Tym razem jest to BMW, które zwolni w ramach programu dobrowolnych odejść 8000 osób. Program ma zostać zrealizowany do końca 2027 roku. Wstrząsy finansowe i zwolnienia następują w tej chwili w całej niemieckiej branży motoryzacyjnej.

Większość zwolnień będzie miała miejsce na macierzystym rynku BMW w Niemczech. Redukcje te będą stanowić większość planowanych zwolnień, które stanowią około 5% całkowitej siły roboczej BMW. Oferta dobrowolnych odejść jest skierowana do pracowników działów badań, rozwoju, planowania i innych działów korporacyjnych. Została ogłoszona 29 lipca na spotkaniu prezesa BMW Milana Nedeljkovica i szefów rady zakładowej koncernu, którzy porozumieli się z kierownictwem koncernu w sprawie cięć, według nieoficjalnych informacji wywalczając, iż nie obejmą one pracowników produkcyjnych. Jak przyznał rzecznik firmy, program „obejmuje działy administracji i rozwoju z wyłączeniem działów produkcyjnych”, co uprawdopodabnia te informacje.

Redukcja miejsc pracy w niemieckim sektorze motoryzacyjnym to kosztowny proces, a gwarancje pracownicze zwykle wykluczają zwolnienia, dlatego firmy muszą oferować bogate pakiety „na odejście”, by nie protestowały silne w branży związki zawodowe.

„Dzięki dobrowolnemu programowi BMW reaguje na załamanie rynku w Chinach jednocześnie pracując nad wzmocnieniem konkurencyjności swoich niemieckich zakładów” – powiedział Horst Ott, przedstawiciel IG Metall w Bawarii i członek rady nadzorczej BMW. Dodał, iż układy zbiorowe pracy producenta samochodów pozostają w mocy. Porozumienie BMW z grupami pracowniczymi zostało zawarte bez większego rozgłosu.

Aby nie tylko kadra średniego szczebla zarządzania była poszkodowana wydano komunikat, iż BMW planuje również „usprawnić wyższą kadrę zarządzającą w nadchodzących miesiącach”, co oznacza, iż cięcia obejmą także management. Program rozpocznie się w październiku i potrwa do 2027 roku i oficjalnie obejmuje redukcje „8000 miejsc pracy na całym świecie”, ale jak przyznaje szefostwo koncernu zwolnienia w innych krajach, poza Niemcami, będą „rudymentarne”.

Monachijska grupa motoryzacyjna zatrudnia w tej chwili około 150 tys. osób na całym świecie. Pod koniec ubiegłego roku BMW zatrudniało w Niemczech 87 436 osób, co stanowiło ponad połowę całkowitego zatrudnienia, zaś według raportu rocznego firmy za 2025 rok zatrudnienie w tym kraju spadło już o 2,3% w porównaniu z rokiem poprzednim.

Obecny program dobrowolnych odejść to najnowsze z serii działań restrukturyzacyjnych podejmowanych przez borykający się z problemami przemysł samochodowy Niemiec, który w ten sposób reaguje na kurczące się zyski i słaby popyt. Wcześniej poinformowano, iż Volkswagen i Mercedes-Benz zawarły już porozumienia ze związkami zawodowymi w sprawie redukcji zatrudnienia w wysokości dziesiątek tysięcy pracowników. Ponad 20% załogi chce zwolnić do 2035 roku producent samochodów sportowych Porsche należący do Grupy Volkswagen, przyspieszając tym samym swoją restrukturyzację. Tysiące pracowników protestowało w środę w fabryce Audi w Neckarsulm należącej do innej marki Volkswagena. Zakład jest jednym z czterech w Niemczech, którym grozi zamknięcie w ramach planów restrukturyzacyjnych Volkswagena.

Konflikt dotyczący restrukturyzacji w Volkswagenie jest jak dotąd najpoważniejszy w branży – prezes koncernu Oliver Blume przygotowuje się do miesięcy trudnych rozmów z liderami związków zawodowych, by wypracować porozumienie, którego nie będą kontestowały obie strony. Rada nadzorcza Volkswagena, gdzie związkowcy mają silny wpływ, na początku tego miesiąca odrzuciła jego propozycje redukcji zatrudnienia choćby o 100 tys. osób i zamknięcia czterech niemieckich fabryk.

Do tej pory BWM było postrzegane przez inwestorów jako najstabilniejszy z niemieckich koncernów motoryzacyjnych na rynku, ale w czerwcu niespodziewanie obniżyło prognozy zysków na bieżący rok powołując się na słabsze niż oczekiwano wyniki w Chinach, gdzie gwałtownie spadła sprzedaż. Zarząd firmy zapowiedział więc „przyspieszenie i zintensyfikowanie działań mających na celu redukcję kosztów”.

Na spotkaniu ze związkami zawodowymi w Monachium prezes zarządu BMW Milan Nedeljkovic miał powiedzieć zarówno związkowcom, jak i delegatom pracowników, iż zasady rządzące branżą uległy znacznej zmianie a wraz z nimi fundamenty modelu biznesowego BMW. Ostrzegł też przed nadchodzącymi trudnymi czasami i dodał, iż restrukturyzacja jest konieczna dla zapewnienia BMW koniecznej rentowności.

Za Nedeljkovicem w opinii związków przemawia, iż był wcześniej szefem produkcji w BMW i to on był zaangażowany we wprowadzenie na całym świecie kosztującej miliardy euro nowej platformy pojazdów Neue Klasse. BMW ma nadzieję, iż nowe modele pomogą mu konkurować z takimi firmami, jak Tesla i chińskimi producentami samochodów.

Przyczynami zwolnień poza słabnącym popytem i rosnącymi kosztami są bowiem spadek sprzedaży w Chinach, cła w USA i wysokie koszty produkcji w Europie. Dotyczy to nie tylko BMW, ale niemal wszystkich europejskich koncernów motoryzacyjnych, zwłaszcza zaś firm niemieckich. Dochodzi do tego, jak nazywają to analitycy branży, „chińska ofensywa rynkowa” powodująca, iż inwestorzy naciskają na zarządy w sprawie cięcia kosztów, co przekłada się na zwolnienie dziesiątek tysięcy pracowników i ograniczenie mocy produkcyjnych. Koniecznie jest bowiem przynajmniej powstrzymanie dynamicznie rozwijającej się konkurencji chińskiej z BYD na czele.

Niemieckie firmy mają bowiem problemy na rynku chińskim, gdzie nastąpił gwałtowny spadek popytu, a połączenie rosnącej konkurencji ze strony lokalnych producentów na czele właśnie z BYD – zwłaszcza w segmencie pojazdów elektrycznych – z kryzysem na rynku nieruchomości, ciąży na wszystkich tamtejszych producentach samochodów. Dla BMW ten rynek jest największym rynkiem zagranicznym.

Tymczasem chińscy producenci motoryzacyjni rozszerzają teraz swoją działalność w Europie.

„Chińczycy również zwiększają swój udział w rynku w tym kraju. Jasnym celem dla BMW i jego konkurentów jest dążenie do bardziej elastycznego, wydajniejszego i szybszego działania” – powiedział w Bloomberg TV Stefan Bratzel, dyrektor Centrum Zarządzania Motoryzacją w Bergisch Gladbach w Niemczech.

Następnym problemem dla całej europejskiej motoryzacji, w tym dla BMW, są skutki wojny na Bliskim Wschodzie i amerykańskich ceł. Firma niedawno zdecydowała się wycofać z tegorocznych targów motoryzacyjnych w Paryżu stwierdzając, iż „musi zanalizować swojej priorytety”.

Tu analitycy branży przypominają, iż niemal cały niemiecki przemysł motoryzacyjny „przespał” rewolucję pojazdów elektrycznych, oferta tych pojazdów jest niewielka i obejmuje praktycznie jedynie segment Premium, zaś konkurencja chińska działa już we wszystkich segmentach rynku. Podnoszą też kwestię niemal otwartego dotowania największych firm motoryzacyjnych, jak BYD, przez państwowe fundusze i praktyczne finansowanie przez państwo chińskie ekspansji zagranicznej tych firm, co powoduje, iż konkurencja jest „rozpaczliwie nierówna”.

„Jak na razie zarówno serwis tych samochodów, zwłaszcza jego dostępność, jak i ich jakość pozostawiają sporo do życzenia, ale jeżeli to poprawią, Chińczycy mogą się stać Nemezis całej europejskiej branży motoryzacyjnej” – powiedział jeden z francuskich analityków branży w czasie targów motoryzacyjnych w Paryżu.

Idź do oryginalnego materiału