Mimo iż CrowdStrike pobił oczekiwania analityków w drugim kwartale, inwestorzy skupili się na słabszej prognozie na nadchodzące miesiące. Powód? Firma wciąż ponosi finansowe konsekwencje globalnej awarii sprzed ponad roku.
W efekcie, po ogłoszeniu wyników, akcje spółki spadły w notowaniach posesyjnych o prawie 3%.
Wyniki finansowe za drugi kwartał wyglądały solidnie. Przychody wzrosły o 21% rok do roku, osiągając 1,17 miliarda dolarów i przewyższając szacunki rynkowe. Skorygowany zysk na akcję wyniósł 93 centy, czyli o 10 centów więcej niż prognozowano.
Jednak głębsza analiza ujawnia stratę netto w wysokości 77,7 miliona dolarów, spowodowaną m.in. kosztami związanymi z awarią i wynagrodzeniami w formie akcji.
Problemem, który kładzie się cieniem na wynikach, jest program motywacyjny dla klientów, wprowadzony w celu ich utrzymania po nieudanej aktualizacji oprogramowania. Chociaż inicjatywa ta zakończyła się w roku fiskalnym 2025, jej skutki wciąż obciążają finanse firmy.
Program pozwalał klientom na rozszerzenie wykorzystania usług lub wybór dodatkowych produktów, co opóźnia rozpoznawanie przychodów z subskrypcji. Kierownictwo firmy szacuje, iż w każdym z pozostałych kwartałów roku obciąży to przychody kwotą od 10 do 15 milionów dolarów.
Dodatkowo w trzecim kwartale firma spodziewa się wypłacić około 51 milionów dolarów gotówką w ramach kosztów związanych z awarią.
Słabsze prognozy na trzeci kwartał odzwierciedlają te wyzwania. CrowdStrike spodziewa się przychodów w przedziale od 1,21 do 1,22 miliarda dolarów, czyli nieznacznie poniżej średnich szacunków analityków na poziomie 1,23 miliarda dolarów.
Choć prognozowany skorygowany zysk na akcję (93-95 centów) jest wyższy od oczekiwań, dla rynku kluczowa okazała się presja na przychody. Historia CrowdStrike staje się studium przypadku, pokazującym, jak długofalowe mogą być finansowe skutki pojedynczego błędu technicznego.