Dramatyczne cięcia w budżetach dla bezrobotnych. „To sabotaż rynku pracy”

13 godzin temu
Zdjęcie: Young woman feeling stressed while studying at home with a laptop and coffee cup.


Posłanka Paulina Matysiak alarmuje: województwa tracą choćby 87 proc. środków na aktywizację bezrobotnych, podczas gdy rezerwy Funduszu Pracy biją rekordy. W tle widmo masowego bezrobocia i ucieczki do szarej strefy.

Katastrofa w urzędach pracy

Z całej Polski napływają alarmujące sygnały – urzędy pracy zostały pozbawione możliwości pomocy osobom bez pracy. W województwach małopolskim, lubelskim i łódzkim budżety na aktywizację zawodową skurczyły się o 70–87 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. W praktyce oznacza to koniec programów, które przez lata pomagały Polakom wracać na rynek pracy.

Dyrektorzy powiatowych urzędów pracy i sami bezrobotni zgłaszają, iż już w pierwszych tygodniach 2026 roku zabrakło pieniędzy na najważniejsze formy wsparcia. Dotacje na założenie własnej firmy? Wstrzymane. Staże zawodowe? Drastycznie ograniczone. Szkolenia i prace interwencyjne? Praktycznie zlikwidowane.

Kogo uderzy kryzys najmocniej?

Najbardziej ucierpi na tym mogą mieszkańcy regionów, gdzie rynek pracy opiera się na małych przedsiębiorstwach i sezonowym zatrudnieniu. To właśnie tam wsparcie urzędów pracy było często jedyną szansą na zmianę zawodu, zdobycie nowych kwalifikacji czy uruchomienie własnego biznesu.

Eksperci ostrzegają przed lawinowym efektem: wzrostem bezrobocia, wypychaniem pracowników do szarej strefy i zahamowaniem lokalnej przedsiębiorczości. Osoby tracące pracę mogą zostać bez jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa – a to idealna recepta na społeczny kryzys.

Absurd: 28 miliardów w kasie, a urzędy bez grosza

Najbardziej szokujący jest kontrast między sytuacją beneficjentów a stanem finansów publicznych. Fundusz Pracy – zasilany składkami pracodawców – ma w tym roku osiągnąć rekordowy poziom rezerw: około 28 miliardów złotych. To pieniądze przeznaczone właśnie na wspieranie osób bez pracy.

Tymczasem na aktywizację bezrobotnych w budżecie zaplanowano ledwie 2,1 mld zł. Dla porównania: rok temu było to 3,6 mld zł. Spadek o 1,5 miliarda złotych – mimo pełnej kasy i rosnącego ryzyka bezrobocia.

Sześć pytań do minister

Posłanka Paulina Matysiak domaga się od Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wyjaśnień. Dlaczego rząd drastycznie tnie środki na pomoc bezrobotnym, gdy Fundusz Pracy pęka w szwach? Jak zamierza zapobiec wzrostowi bezrobocia w najbardziej zagrożonych regionach?

Matysiak pyta także o plany awaryjne: czy ministerstwo rozważa korektę budżetu w trakcie roku? Jakie wsparcie otrzymają osoby, które właśnie teraz tracą pracę, a lokalne urzędy nie mają dla nich ani złotówki? I wreszcie – ile łącznie pieniędzy, włączając środki unijne i Krajowy Fundusz Szkoleniowy, trafi w tym roku na pomoc bezrobotnym?

O odpowiedzi poinformujemy.

Idź do oryginalnego materiału