Freelancerzy mogą dostać rykoszetem. Ustawa platformowa budzi obawy branży

3 godzin temu

Ministerstwo Pracy pracuje nad ustawą platformową wdrażającą unijną dyrektywę dotyczącą pracy za pośrednictwem platform. Według Useme nadmiarowe rozszerzenie przepisów, czyli tzw. gold-plating, w połączeniu z dużymi zmianami w uprawnieniach PIP, może podnieść koszty pracy tysięcy specjalistów zdalnych o ponad 40 proc.


Branża ostrzega, iż zbyt restrykcyjne regulacje mogą wypchnąć część sektora cyfrowego do szarej strefy. Jej wartość na rynku pracy szacuje się w Polsce na 160 mld zł.


Gold-plating oznacza sytuację, w której państwo wdraża unijne przepisy szerzej lub ostrzej, niż wymaga tego sama dyrektywa. W praktyce chodzi o dokładanie krajowych ograniczeń do regulacji przychodzących z Brukseli. Zdaniem Useme taki scenariusz w przypadku ustawy platformowej mógłby objąć nie tylko kierowców i kurierów pracujących przez aplikacje, ale także freelancerów z branży cyfrowej.


Według firmy ryzyko dotyczy ok. 380 tys. specjalistów pracujących zdalnie. Chodzi m.in. o programistów, grafików, analityków i twórców treści. Useme ocenia, iż nakazanie im zmiany formy współpracy na etat mogłoby podnieść koszty polskich firm o blisko 40-43 proc.

Czym jest ustawa platformowa?


Unijna dyrektywa platformowa miała chronić osoby wykonujące pracę za pośrednictwem aplikacji i platform cyfrowych. To przede wszystkim pracownicy aplikacji transportowych i kurierskich, którzy mogą być narażeni na nadużycia związane z formą zatrudnienia.


Problem zaczyna się wtedy, gdy polskie przepisy pójdą dalej niż unijne minimum. Useme ostrzega, iż zbyt szeroka definicja pracy platformowej mogłaby objąć także kreatywnych wolnych strzelców, którzy pracują zdalnie, samodzielnie wybierają zlecenia i rozliczają się poza klasycznym etatem.


– Historia wdrażania dyrektyw w Polsce uczy nas, iż rzadko kończy się na przepisach 1:1. zwykle otrzymujemy „unijny standard” obudowany setkami dodatkowych stron krajowych, restrykcyjnych dopisków. W przypadku ustawy platformowej każda taka potencjalna nadmiarowa regulacja to de facto podatek od innowacyjności – tłumaczy Przemysław Głośny, prezes zarządu Useme.


Zdaniem Useme celem regulacji powinno być uszczelnianie systemu, ale bez penalizowania legalnych, elastycznych form pracy. W przeciwnym razie nowe przepisy mogą ograniczyć konkurencyjność polskich firm i specjalistów wobec zagranicznych podmiotów.

Koszty pracy mogą mocno wzrosnąć


Objęcie freelancerów obowiązkiem przejścia na etat mogłoby znacząco podnieść koszty współpracy. Useme szacuje, iż dla firm oznaczałoby to wzrost kosztów o blisko 40-43 proc. Dla wielu przedsiębiorstw byłoby to uderzenie w rentowność, bo koszty pracy wzrosłyby szybciej niż przychody. W takich sytuacjach firmy mogą ograniczać współpracę, rezygnować ze zleceń lub przenosić część działalności w tzw. szarą strefę.


Szara strefa to działalność, która odbywa się poza oficjalnym systemem podatkowym i rejestrowym. W przypadku pracy chodzi m.in. o zatrudnienie bez umowy, rozliczenia poza fakturą albo wynagrodzenie wypłacane nieformalnie.


Jeśli natomiast wszystkie dodatkowe koszty zostałyby przerzucone na freelancerów, ich zarobki mogłyby spaść o około jedną trzecią. To szczególnie istotne dla specjalistów pracujących zdalnie, którzy często konkurują nie tylko na rynku krajowym, ale też globalnym.

Ustawa platformowa i ryzyko szarej strefy


Nadmierne usztywnienie rynku może nie doprowadzić do większej liczby etatów. Zamiast tego część pracy może zniknąć z oficjalnych rejestrów albo przenieść się do zagranicznych platform – tłumaczy Useme.


Według szacunków Instytutu Prognoz i Analiz Gospodarczych całkowita szara strefa w Polsce w 2026 roku wynosi ok. 17,7 proc. PKB. Nominalnie daje to ponad 800 mld zł. Z kolei Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, iż sama szara strefa zatrudnienia, czyli praca „na czarno” i płacenie pod stołem, generuje straty rzędu 160 mld zł.


– Realna luka VAT w Polsce to 7,4 mld PLN, podczas gdy szara strefa zatrudnienia to aż 160 mld PLN. Zbyt restrykcyjna ustawa platformowa nie sprawi, iż programista pracujący dla klienta z USA nagle podpisze polską umowę o pracę. Sprawi jedynie, iż praca ta zniknie z oficjalnych rejestrów i zasili budżety innych krajów, a nieformalny obrót jeszcze wzrośnie – mówi Przemysław Głośny, prezes zarządu Useme.com.

Zachodnie modele to przestroga dla polskiego rządu


Polska dotychczas korzystała z elastyczności rynku pracy i niższych barier dla specjalistów pracujących zdalnie. Według Useme kopiowanie bardziej sztywnych modeli z państw zachodnich mogłoby być błędem strategicznym.


Przykłady? W Hiszpanii sztywne prawo pracy wiąże się z bezrobociem młodych przekraczającym 30 proc. We Francji skomplikowany proces zwalniania buduje obawy przed zatrudnianiem nowych osób. W Niemczech biurokracja platformowa skutkuje ucieczką cyfrowego kapitału do Stanów Zjednoczonych i Azji. Useme ostrzega, iż polska ustawa platformowa powinna chronić osoby faktycznie zależne od platform, ale nie obejmować automatycznie wszystkich form pracy zdalnej i projektowej.


Dodatkowo elastyczne formy zatrudnienia są ważne z perspektywy aktywizacji osób z niepełnosprawnościami. Grupa Impel to największy w kraju podmiot zatrudniający i aktywizujący zawodowo blisko 10 tys. osób z niepełnosprawnościami. jeżeli zdalne formy pracy znikną, te osoby mogą mieć jeszcze większe trudności na rynku pracy, a w konsekwencji także z domowym budżetem.

Legalne platformy odprowadzają podatki


Legalne formy pośrednictwa i rozliczania pracy zdalnej przynoszą wpływy do budżetu. Według danych Polskiego Forum HR legalnie działające agencje zatrudnienia i podmioty pośredniczące generują roczne obroty przekraczające 9-10 mld zł. Odprowadzają też podatki i składki do budżetu państwa oraz ZUS.


Sama platforma Useme podaje, iż w ciągu ostatniego roku odprowadziła blisko 100 mln zł podatków. Firma uważa, iż uderzenie w legalne formy pośrednictwa, outsourcingu i rozliczeń platformowych może osłabić ekosystem, który przez lata budował oficjalne kanały rozliczania pracy projektowej.

Standard UE+0 zamiast dodatkowych restrykcji


Dlatego branża postuluje przyjęcie zasady standardu UE+0. Oznaczałoby to wdrożenie unijnych przepisów bez dodatkowego, polskiego obostrzania regulacji. Według Useme celem powinno być odróżnienie platform faktycznie zarządzających pracą od podmiotów, które jedynie umożliwiają rozliczenie zlecenia.


Zgodnie z propozycją Useme domniemania etatu nie powinno się stosować, jeżeli platforma lub agencja rozliczeniowa nie ustala cen usług, nie selekcjonuje wykonawców, nie przydziela im konkretnych zleceń i nie wskazuje zleceniodawcom konkretnych wykonawców. Ważne byłoby też to, czy podmiot nie stosuje sankcji operacyjnych za odmowę przyjęcia zlecenia.


Domniemanie etatu oznacza założenie, iż dana relacja współpracy powinna być traktowana jak stosunek pracy, jeżeli spełnia określone warunki. Dla pracownika może to oznaczać większą ochronę. Dla firmy powoduje jednak wyższe koszty i obowiązki związane z kodeksem pracy.

Etat tam, gdzie jest rzeczywiste podporządkowanie


Prezes Useme podkreśla, iż firma nie sprzeciwia się etatom tam, gdzie praca faktycznie ma cechy klasycznego zatrudnienia. Chodzi np. o sytuacje, w których osoba pracuje w stałych godzinach, w biurze lub pod nadzorem.


– Stoimy na stanowisku, iż gdy praca wykonywana jest w stałych godzinach, w biurze lub pod nadzorem, to powinny być zastosowane przepisy prawa pracy nakazujące etat – podsumowuje Przemysław Głośny, prezes zarządu Useme.com. – Ale rynek to także inne formy, np. praca zdalna czy na własny rachunek, w tym bez prowadzenia działalności gospodarczej. Usztywnianie rynku i wymuszanie etatów w każdym przypadku sprawią, iż przestaniemy być konkurencyjni wobec gospodarek Francji czy Niemiec, ograniczając potencjał Polski na własne życzenie.

Spór dotyczy granicy regulacji


Prace nad ustawą platformową będą więc sporem o to, gdzie kończy się ochrona pracownika, a zaczyna nadmierne usztywnienie rynku. Dla osób wykonujących pracę w warunkach podporządkowania etat może oznaczać większe bezpieczeństwo. Dla samodzielnych freelancerów zdalnych obowiązkowy model etatowy może być jednak sprzeczny z charakterem ich pracy i ich oczekiwaniami.


Z perspektywy firm ważne będzie to, czy przepisy odróżnią platformy zarządzające pracą od podmiotów pośredniczących w rozliczeniach. jeżeli regulacja obejmie zbyt szeroki katalog usług, może podnieść koszty i ograniczyć legalne formy współpracy.


Dlatego najważniejsze będzie precyzyjne wdrożenie dyrektywy. Bez jasnych kryteriów ustawa platformowa może nie tylko chronić najsłabszych uczestników rynku, ale też osłabić sektor cyfrowy, który opiera się na elastyczności, pracy zdalnej i legalnych formach rozliczeń.




Polecamy także:



  • Między dekarbonizacją
a konkurencyjnością – Polska w nowym porządku przemysłowym

  • Firmom znikają palety i kontenery. Straty mogą sięgać milionów euro

  • Wymarzony zawód dla dziecka to lekarz. Prestiż nie zawsze wystarcza

Idź do oryginalnego materiału