Niemcy szukają rekrutów w kebabach. Wykorzystują "nowe narzędzie"

5 godzin temu

Niemiecka armia ruszyła po rekrutów do barów z ulicznym jedzeniem. Na opakowaniach posiłków umieszczono kody QR odsyłające do informacji nt. rekrutacji w służbie medycznej. Ministerstwo Obrony nazywa kampanię "ambientową".

Bundeswehr / Jana Neumann
Niemiecka armia szuka nowych rekrutów w nietypowej kampanii

"Politico" pisze o "nowym narzędziu rekrutacyjnym" niemieckiej armii. W ramach ogólnokrajowej kampanii rekrutacyjnej na opakowaniach z ulicznym jedzeniem (np. kebaby) umieszczono kody QR. Te przenoszą do informacji na temat służby medycznej Bundeswehry.


Kampania ma dotrzeć "nie tylko do młodych ludzi" podejmujących decyzję o wyborze kariery, ale także do "osób zmieniających zawód i wykwalifikowanych pracowników" rozważających nową ścieżkę zawodową - przekazał rzecznik Ministerstwa Obrony w rozmowie z "Berliner Kurier".


Ministerstwo nazywa akcję reklamą ambientową.

Niemcy. Nietypowa kampania rekrutacyjna armii

Jak czytamy w "Politico", właściciele lokali dobrowolnie zgadzają się na używanie opakowań z kodami. Nie otrzymują jednak za to wynagrodzenia.

ZOBACZ: Nowa służba zastępcza w Niemczech. Ma być alternatywą dla obowiązkowego poboru


"Restauracje otrzymują opakowania z logo marki bezpłatnie" - podano.

Niemcy powiększają swoją armię

"Politico" przypomina inną niekonwencjonalną kampanię armii, tym razem brytyjskiej. W 2019 roku skierowała swoją ofertę do młodych, których nazywano "płatkami śniegu”, "uzależnionymi od selfie" i "zombie z telefonami".

ZOBACZ: Zełenski wskazuje na brak dostaw od sojuszników. "Dysponują tymi pociskami"


Berlin intensywnie dąży do rozbudowy swoich sił zbrojnych - przypomina dziennik. Pod koniec lipca Bundeswehra liczyła 186 705 aktywnych żołnierzy. To najwięcej od 13 lat. Celem jest osiągnięcie liczby ponad 260 000 do 2035 r., aby spełnić cele NATO dotyczące zdolności bojowych.

W tegorocznym rankingu najpotężniejszych armii świata Global Firepower Niemcy zajęły 12. miejsce.

WIDEO: Paraliż lotniczy trwa. Dziennikarz o sytuacji na Sycylii
Idź do oryginalnego materiału