Polski rynek pracy wysyła mieszane sygnały. W lipcu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wzrosło o 6,8 proc. rok do roku, do 9509,02 zł brutto. To więcej od oczekiwań rynku, które zakładały wzrost o 6,2 proc. Jednocześnie przeciętne zatrudnienie spadło o 0,8 proc. rok do roku, choć w porównaniu z czerwcem zwiększyło się o 0,1 proc.
Wzrost płac pozostaje wyraźnie szybszy od wzrostu cen. Inflacja konsumencka wyniosła w lipcu 3,0 proc. rok do roku, co oznacza, iż siła nabywcza wynagrodzeń przez cały czas rośnie. Może to wspierać konsumpcję, szczególnie iż polska gospodarka pozostaje w fazie wzrostu. PKB w drugim kwartale zwiększył się realnie o 3,8 proc. rok do roku.
Dla firm obraz jest jednak mniej jednoznaczny. Rosnące wynagrodzenia przy jednoczesnym spadku liczby etatów sugerują ostrożność w zwiększaniu zatrudnienia oraz presję na poprawę produktywności. W czerwcu zatrudnienie w przedsiębiorstwach było już o 0,9 proc. niższe niż rok wcześniej, więc lipcowe dane wpisują się w dłuższy trend.
Jeżeli taki układ utrzyma się w kolejnych miesiącach, firmy mogą mocniej koncentrować się na automatyzacji, cyfryzacji i wykorzystaniu AI do ograniczania kosztów pracy. Z punktu widzenia gospodarki wyzwaniem będzie utrzymanie wzrostu konsumpcji bez ponownego nasilenia presji cenowej, zwłaszcza w usługach, gdzie ceny w lipcu rosły o 5,5 proc. rok do roku.

1 godzina temu






