Szanowni państwo, czy 24 lipca 2026 roku skończy się w Polsce PiS? Byłoby to słuszne i sprawiedliwe, godne i zbawienne dla Polski. Partia ta bowiem, a pełna jej nazwa to Sługi Narodu Ukraińskiego, to szkodnik niezwykły, gorszy choćby niż Koalicja 15 Października/13 Grudnia. Koniec PiS oznacza też faktyczny koniec KO, bo tej jedynym programem jest walka z PiS. Nie ma przeciwnika, nie ma powodu do sięgnięcia po władzę. Albo prezes pochyli kornie głowę i klęcząc przełknie zniewagę uczynioną mu przez Morawieckiego i gang Mateusza, albo tychże usunie z partii. Kaczyński pokazał już, iż nie tylko nie wybacza zniewag, ale potrafi latami czekać na zemstę. Może więc zachowa się jak zwykle i spuści byłego Najlepszego Premiera na szczaw i mirabelki. A także jego popleczników, co poważnie obniży liczbę szabel pisowskich w parlamencie. Wyrzuceni założą własną partię na bazie tego stowarzyszenia, o które wybuchła wojna. Sondaże już dają temu tworowi powyżej 5% poparcia, czyli wszedłby do Sejmu. Co ważniejsze głosy wyborców Morawiecki uzyskałby kosztem PiS, bo to dotychczasowi wyborcy tej partii odwróciliby się, zniesmaczeni m.in. polityką sług narodu ukraińskiego. Kaczyński zapowiedział kontynuację tej polityki, ogłaszając, iż będzie militarnie wspierał Ukrainę po przejęciu władzy. Najwidoczniej prezes czyta sondaże z 2022 roku, a Morawiecki aktualne. Te dotyczące stosunku Polaków do Ukraińców, Ukrainy, Zełenskiego, banderyzmu i utrzymywania fantomowego państwa kosztem Polaków.
Wtedy to Kaczyński będzie chodził do Bosaka, Mentzena, a nawet, omatkoboskajezuświęty, do Brauna. Paryż wart jest mszy, a władza pocałowania w tylną część ciała diabła brunatnego.
Czy się zgodzą? To już zależy od matematyki. Jak będą mieli większość bez PiS, to nie przyjmą. A jak nie będą mieli, to pewnie też nie, bo każdy wie, iż prezes pożera koalicjantów. Co do tego, iż taką większość dwie konfederacje mogą uzyskać, to bardzo usilnie pracuje na to obecny rząd, w zasadzie kontynuujący politykę poprzedników, czyli Sług Narodu Ukraińskiego. Widać Tusk czyta nieaktualne sondaże, może te same, co Kaczyński. Partia Morawieckiego może zawiązać spółkę z Konfederacją i KKP, ale może też z KO. W końcu Mateusz i Donald znają się nie od dziś, obydwaj w tym samym neolibkowym przedszkolu rozrzucali klocki.
Sama KO nie ma szans na rządzenie. Jak dotąd jedynym koalicjantem, który uzyska miejsca w parlamencie jest Czarzasty z podwładnymi, czyli taki Tusk-bis. Pod pewnymi względami oczywiście. PSL, Polska 2050, Centrum – wszyscy razem skaczą pod melodię „Szczęśliwej drogi, już czas”.
Ale połączenie KO i Lewicy to za mało, za mało. Ale co robić? Czy najwspanialsi wyborcy, czyli ta część, która na widok Tuska defekującego przed kamerami w spodnie z zachwytem krzyczałaby o Prawdziwym Demokracie, wybaczy alians z „brunatnymi”?
Babcia Kasia na wieść o tym przetoczy się po torach, niestety tuż przed nadjeżdżającym tramwajem, bo źle obliczyła i wybuchnie antytuskowa rewolucja Prawdziwych Polaków i Patriotów pod flagą Silnych razem, Soku z Buraka i innego barachła. Sól neoliberalnej ziemi przeciwko swojemu Cezarowi! Świat się skończy. I co ogłosi Joanna Szczepkowska? prawdopodobnie koniec historii.
Pozostaje wyciągnięcie ręki do Morawieckiego. „Patrzcie, służył Tuskowi, ale nawrócił się na prawdziwą wiarę, to będzie nasz drugi Sikorski i drugi Giertych”. To elektorat szybciej przełknie i nie pęknie ze złości.
Taka nas czeka smutna przyszłość. Rządy KO-Lewicy-Morawieckiego albo rządy PiS-Konfederacji-KKP, albo KO-Konfederacji-Morawieckiego i pewnie Lewicy, bo nie takie rzeczy przełykał Czarzasty.
Obojętnie który układ źle wróży Polakom i Polsce.
Niestety, nie doczekamy się drugiego Andrzeja Leppera. Nie tylko dlatego, iż przez rok z haczykiem, jaki został do wyborów, niemożliwe jest stworzenie nowej partii i to prawdziwie ludowej z silnym poparciem, ale też dlatego, iż o takowym Lepperze 2.0 ani widu, ani słychu.
Smutne to.

2 dni temu







