Singapore Airshow: Chińczycy się rozpychają, USA i Europa z problemami, Rosja nieobecna

7 godzin temu

Chińska ekspansja, mniej widoczna Ameryka, Europa próbująca działać w kuluarach i praktycznie nieobecna Rosja – tegoroczna edycja największych azjatyckich targów lotniczych Singapore Airshow miała niespodziewany przebieg.

Analitycy zwracają uwagę, iż Chiny doskonale wykorzystały szansę, jaką na targach dały im działania USA, których prezydent Donald Trump otwarcie krytykował sojuszników USA nakładając na nich cła i tym samym powodując większe zainteresowanie innymi niż amerykańskie ofertami. Tymczasem Chiny chcą zdobyć jak największe wpływy w Azji Południowo-Wschodniej i weszły z wielką ofertą zarówno maszyn wojskowych, jak i pasażerskich.

Chińskie maszyny wielozadaniowe, myśliwce i samoloty pasażerskie są w niewielkim stopniu znane poza Państwem Środka i jego najbliższymi sojusznikami, ale ich producenci na obecnej edycji targów byli bardziej pewni siebie ciesząc się większą widocznością i nie zabiegając w sposób jednoznaczny o klienta, jak było to widoczne na poprzednich edycjach Singapore Airshow.

Chińczycy eksploatowali marketingowo fakt zestrzelenia francuskiego Rafale należącego do indyjskich sił powietrznych przez ich maszynę Chengdu J-10C z Sił Powietrznych Pakistanu, mimo iż analitycy od dawna ustalili, iż indyjskie Rafale tego dnia nie miały podczepionych rakiet dalekiego zasięgu, a hinduscy piloci dopiero poznawali swoje maszyny i ogólnie są dość słabo wyszkoleni.

Na targach Chiny zaprezentowały eksportową wersję J-10CE, która w opinii australijskich analityków zyskała gwałtownie opinię „małpiej”, czyli pozbawionej istotnych elementów wyposażenia elektronicznego zarezerwowanych dla Sił Powietrznych Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej (PLAAF). Chińczycy podkreślali przy tym, iż obecny na Singapore Airshow zespół akrobacyjny PLAAF latający na J-10C wykorzystał tankowanie w powietrzu, aby polecieć bezpośrednio do Singapuru.

„To dość wymowny przekaz: nasze możliwości działania rosną. To jeden z kluczowych atutów, jakie powinny mieć nowoczesne siły powietrzne. Wcześniej mówiono, iż brak tankowania to jedna z ich słabości” – powiedział Tim Robinson, redaktor naczelny magazynu Aerospace Królewskiego Towarzystwa Aeronautycznego.

Chińczycy zaczęli też otwarcie prezentować maszynę wielozadaniową J-35, o której pochodzeniu krąży opinia, iż jest rezultatem długotrwałego włamania chińskich hackerów wojskowych na serwery koncernu Lockheed Martin i praktyczną kopią F-35 najwcześniejszych wersji. Nie przedstawiono żadnych danych technicznych, ale obserwatorzy globalnego rynku uzbrojenia stwierdzili, iż przesłanie dla azjatyckich nabywców było oczywiste.

„To oczywiście oznacza, iż jeżeli nie stać cię na F-35 lub masz zakaz jego zakupu, mamy alternatywę” – powiedział Reuters Robinson.

Analitycy, zwłaszcza z Francji i Australii, podkreślili, iż chińskiej ekspansji zbrojeniowej sprzyja rosnący amerykański izolacjonizm i „niejasne pespektywy realizacji zobowiązań USA w zakresie bezpieczeństwa” w Azji Południowo-Wschodniej.

„Chińskie firmy zbrojeniowe mogą uważać, iż skoro inne kraje straciły zaufanie do kupowania amerykańskiej broni, to Chiny mają szansę. Ale większość, która poszukiwała broni ze Stanów Zjednoczonych… ci klienci, jeżeli zechcą poszukać gdzie indziej, będą się rozglądać za sprzętem europejskim, południowokoreańskim i japońskim” – powiedział Bradley Perrett, specjalista ds. chińskiego przemysłu zbrojeniowego.

Analitycy, jak Perret, podkreślają przy tym, iż rosnące wydatki azjatyckich państw na zbrojenia są właśnie spowodowane rosnącą agresywnością Pekinu. Jednak dla mniej zamożnych państw regionu chińska oferta może wydawać się interesująca. Jak stwierdził jeden z analityków brytyjskich: „klienci firm chińskich dostaną za mniejsze pieniądze zapewnienie, iż kupują sprzęt nie odbiegający możliwościami od droższego zachodniego i to im wystarczy”.

Nie inaczej wygląda sytuacja na rynku samolotów pasażerskich. Tu także wysiłki Chin na rzecz przejęcia choćby części rynku azjatyckiego od Airbusa i Boeinga napotykają spore przeszkody, częściowo ze względu na długi proces uzyskiwania europejskich i amerykańskich certyfikatów, częściowo z tego powodu, iż ich własne linie lotnicze zamawiają europejskie i amerykańskie maszyny. Mimo tego państwowy producent samolotów COMAC ponownie pokazał na targach wąskokadłubowy odrzutowiec C919, przedstawił też model szerokokadłubowego samolotu C929 jako „maszynę przyszłości”. Jak stwierdzili przedstawiciele COMAC, firma priorytetowo traktuje potencjalnych klientów z Azji Południowo-Wschodniej.

Analitycy z USA i Europy twierdzą jednak, iż bez istotnego wsparcia marketingowego i zachodniej certyfikacji, na którą się jednak gwałtownie nie zanosi, zdobycie globalnej pozycji i ugruntowanie jej na rynku zajmie COMAC lata, jeżeli nie dekady.

Tymczasem jednak zarówno firmy amerykańskie, jak i europejskie mają problemy z obecnością na Singapore Airshow. Europejczykom nie pomagają wysokie ceny ich maszyn bojowych i opóźnienia Airbusa w terminowej realizacji kontraktów, Amerykanom niestabilność polityczna Waszyngtonu i trudna droga do akceptacji ewentualnych zamówień na samoloty bojowe oraz znane już na całym świecie problemy Boeinga z jakością.

Jednak największe problemy mają na największych azjatyckich targach lotniczych Rosjanie. Jeszcze 3-4 lata temu stanowiły one widownię rosyjskich drogich i ekstrawaganckich prób promocji i marketingu rodzimej branży przemysłu lotniczego i to zarówno produkcji maszyn cywilnych, jak i wojskowych. W 2020 roku otwarto choćby wspólne pawilony wystawowe dla Russian Helicopters i United Aircraft Corporation. w tej chwili zaś rosyjskie firmy już drugi rok z rzędu pojawiają się na nich marginesowo lub w ogóle są nieobecne. Zdaniem ekspertów lotniczych winna jest inwazja na Ukrainę, sankcje i kurczące się możliwości eksportu rosyjskiej techniki lotniczej.

„To, co obserwujemy, to nie strategiczne odejście od Azji, ale wymuszona realokacja w warunkach poważnych ograniczeń strukturalnych. Nieobecność Rosji na tych kluczowych pokazach odzwierciedla kurczenie się, regionalizację i wzrost koncentracji jej profilu eksportu broni, który został zaostrzony przez wojnę na Ukrainie” – powiedział branżowej gazecie Defense News Francesco Schiavi, pracownik naukowy w Middle East Institute Switzerland.

Według Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem, Rosja najlepsze czasy eksportu broni do Azji ma już za sobą. Szczyt przypadł bowiem na lata 2005-2011, kiedy Rosjanie zdobyli duże kontrakty chińskie i indyjskie, zaś Chiny odpowiadały za 60% całkowitego rosyjskiego eksportu uzbrojenia.

Obecnie na azjatyckich pokazach rzadko pojawiają się rosyjskie modele samolotów, choćby nie same maszyny, a jedynym rosyjskim akcentem są zmodyfikowane myśliwce Suchoj Su-30 MKM, którymi Malezyjskie Siły Powietrzne latają podczas pokazów lotniczych. Co ciekawe, Rosja nie wykorzystuje marketingowo tego faktu, zaś przejawem zainteresowania Azją jest tylko wizyta delegacji pod przewodnictwem sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergieja Szojgu w Mjanmie, by podpisać od dawna szykowaną umowę o współpracy wojskowej i próbować rozszerzyć zakończony już kontrakt na następne 6 samolotów wielozadaniowych Su-30SME.

Obecnie rosyjskie firmy kierują swoją uwagę nie na Azję a na Bliski Wschód i są obecne na targach IDEX i NAVDEX w Abu Zabi, gdzie znalazły się stoiska kilkunastu największych rosyjskich korporacji zbrojeniowych, m.in. z konglomeratu Rostec. W tym roku Rosjanie będą też obecni na zaczynających się w połowie lutego targach World Defense Show w Arabii Saudyjskiej, gdzie mają reklamować swoje „nowe, przetestowane w boju systemy”.

Według Schiavie’go jest to próba utrzymania rynku, choć o nowe kontrakty trudno. Jako przykład wskazuje on zakup przez Algierię Su-57 i dalszą współpracę z Mali, Libią i Etiopią. Teoretycznie Rosja zarobiła w 2025 roku 15 mld dolarów na eksporcie broni, a przynajmniej taką cyfrę podał prezydent Rosji Władimir Putin, ale niemal wszyscy analitycy branży zbrojeniowej uznają tę wielkość za „nieprawdopodobną”. Jednak nie bardzo wiadomo, ile Rosja rzeczywiście zarabia na eksporcie broni, bowiem od lutego 2022 roku Moskwa nie publikuje oficjalnych informacji na temat eksportu zbrojeniowego.

Idź do oryginalnego materiału