
Kryzys wywołany wojną koalicji izraelsko-amerykańskiej z Iranem spowodował, iż pękła solidarność państw Zatoki Perskiej. W efekcie Zjednoczone Emiraty Arabskie od dawna skłócone z Arabią Saudyjską występują Z OPEC, co stanowi poważny cios dla kartelu państw-eksporterów ropy naftowej.
Analitycy stawiali na scenariusz odwrotny – zasypanie wzajemnych podziałów i stworzenie antyirańskiej koalicji sunnickich państw Zatoki przeciw szyickiemu Iranowi. Tak się jednak nie stało, rozdźwięk między ZEA a sąsiednią Arabią Saudyjską, będącą faktycznie liderem Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC), oraz przybudówki organizacji, czyli OPEC+, doszedł do punktu, w którym Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły wyjście z OPEC i OPEC+.
W ten sposób OPEC bardzo osłabia kontrolę nad światowymi dostawami ropy naftowej, a zwiększenie wydobycia przez ZEA po wznowieniu eksportu przez Zatokę Perską jest bardzo możliwe, jako iż Emiraty nie będą już podlegać limitom organizacji.
Jak powiedział agencjom prasowym minister energii ZEA Suhail Mohamed al-Mazrouei, iż chociaż ZEA w przeszłości rozważały wyjście z OPEC, to wojna spowodowała, iż zdecydowały się na ten krok. Sama decyzja została podjęta po przeanalizowaniu strategii energetycznych kraju i żadne państwo OPEC nie zostało o niej wcześniej poinformowane. Emiraty przestaną być członkiem OPEC i OPEC+ 1 maja br.
„To decyzja, którą podjęliśmy po bardzo starannym i długim przeglądzie wszystkich naszych strategii. Naszym zdaniem decyzja ta została podjęta we adekwatnym momencie, ponieważ nie będzie miała ogromnego wpływu na rynek: na rynku brakuje podaży” – powiedział Mazrouei, dodając, iż „świat będzie potrzebował więcej energii”, co odebrano jako zapowiedź zwiększenia wydobycia. Jak jednak stwierdził minister, wpływ na rynek tej decyzji nie będzie duży bowiem Cieśnina Ormuz jest przez cały czas zablokowana, co oznacza praktyczne wypadnięcie z rynku 20% światowej ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego z powodu gróźb i ataków ze strony Iranu na statki.
Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) poinformowała, iż udział OPEC+ w globalnej produkcji ropy spadł z około 48% w lutym do 44% w marcu. Prawdopodobnie spadnie jeszcze bardziej w kwietniu, ponieważ przerwy w produkcji staną się bardziej dostrzegalne, a kiedy ZEA opuści grupę, w maju spadki będą jeszcze wyraźniejsze.
Jak stwierdzają dane Bloomberg Intelligence na podstawie sondażu przeprowadzonego wśród analityków i traderów, Zjednoczone Emiraty Arabskie wydobywały w lutym 3,6 mln baryłek dziennie, co znacznie przekracza zarówno oficjalne dane, jak i limit produkcji OPEC+. Uczyniło to Zjednoczone Emiraty Arabskie trzecim co do wielkości producentem wśród 12 głównych państw OPEC i szóstym co do wielkości w szerszej, 22-osobowej koalicji OPEC+. Produkcja ta spadła w marcu o 40%, po tym jak wojna zmusiła Zjednoczone Emiraty Arabskie do wstrzymania znacznej części produkcji.
Amerykańscy analitycy polityczni odebrali ruch Zjednoczonych Emiratów Arabskich jako „wielki sukces prezydenta USA Donalda Trumpa” przypominając, iż już w 2018 roku w przemówieniu do Zgromadzenia Ogólnego ONZ oskarżył organizację o „oszukiwanie reszty świata” poprzez zawyżanie cen ropy. Ostatnio Trump wrócił do tego twierdzenia wiążąc wsparcie militarne USA dla państw Zatoki Perskiej z cenami ropy, zauważając, iż choć Stany Zjednoczone bronią członków OPEC, to „wykorzystują to, narzucając wysokie ceny ropy”.
Analitycy branży energetycznej z kolei stwierdzają, iż wystąpienie ZEA z OPEC jest korzystne dla konsumentów i szerzej pojmowanej gospodarki.
„To otwiera drogę ZEA do zdobycia globalnego udziału w rynku, gdy sytuacja geopolityczna się unormuje” – powiedziała Monica Malik, główna ekonomistka ADCB.
Jorge Leon, szef ds. analiz geopolitycznych w Rystad Energy, który wcześniej pracował w sekretariacie OPEC, przypomniał, iż Zjednoczone Emiraty Arabskie, jako jeden z niewielu członków OPEC poza Arabią Saudyjską, dysponują wolnymi mocami produkcyjnymi, które pozwalają na zwiększenie produkcji ropy na rynku.
„Długoterminowym skutkiem jest strukturalnie słabsza pozycja OPEC. Poza grupą Zjednoczone Emiraty Arabskie miałyby zarówno motywację, jak i możliwości zwiększenia produkcji, co rodzi szersze pytania o trwałość roli Arabii Saudyjskiej jako centralnego stabilizatora rynku” – dodał.
Przyczyną dość zaskakującego kroku Emiratów była rywalizacja Abu Zabi i Rijadu oraz rosnące rozbieżności w kwestii polityki regionalnej oraz próby zbudowania przez Arabię Saudyjską konkurencyjnych w stosunku do emirackich centrów finansowych a choćby naukowo-badawczych. Rijad, w ramach prób dywersyfikacji produkcji ropy naftowej, chce stać się regionalnym centrum finansowym, aby konkurować z Dubajem.
Wielki rów między oboma krajami wykopały działania Arabii Saudyjskiej na początku tego roku chcącej ograniczenia wpływów ZEA na wojnę domową w Jemenie, gdzie państwa Zatoki Perskiej poparły różne strony. ZEA były też sfrustrowane, gdy niewielu sąsiadów poparło ich starania o uzyskanie od ONZ zgody na użycie siły w celu ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, przez cały czas skutecznie zamkniętej przez Iran.
Przy tym ZEA to regionalne centrum biznesowe i finansowe oraz jedne z najważniejszych sojuszników Waszyngtonu. Prowadzi dość asertywną politykę zagraniczną i wytworzyły sobie własną strefę wpływów na Bliskim Wschodzie i w Afryce. W czasie obecnej wojny z Iranem Emiraty zbliżyły się mocno do koalicji izraelsko-amerykańskiej, z Izraelem poszerzyły współpracę w ramach Porozumień Abrahama z 2020 roku używając jej jako lewara w rozmowach z Waszyngtonem i dźwigni regionalnych wpływów.
Z kolei Arabia Saudyjska dążyła do stworzenia koalicji pod własnym przywództwem, która miała wspólnie wypracować reakcję na tysiące irańskich ataków rakietowych i dronów, które dotykają wszystkich państw Zatoki od początku wojny 28 lutego. w tej chwili z opuszczeniem OPEC przez ZEA, przyszłość tej grupy stoi pod znakiem zapytania.
W OPEC to Zjednoczone Emiraty Arabskie dążyły do wdrożenia nowych inwestycji w moce produkcyjne ropy naftowej, podczas gdy Rijad naciskał na grupę, aby ograniczyła podaż. W odróżnieniu od Arabii Saudyjskiej nie one chciały zbytniego „śrubowania cen” obawiając się, iż da to ostateczny impuls w kierunku wdrożenia technologii energetycznych nie opierających się na ropie i gazie ziemnym. Ich zdaniem niedobory spowodowane wojną będą wymagały elastyczności, aby reagować na popyt rynkowy, bez ograniczeń wynikających ze zbiorowego procesu decyzyjnego szerszej grupy. Jak powiedział minister Mazrouei kraj będzie „odpowiedzialnym” producentem, niezaburzającym rynku.
Obecnie jednak wojna, ataki Iranu na infrastrukturę wydobycia i przerobu ropy naftowej i gazu ziemnego oraz zamknięcie Cieśniny Ormuz powodują, iż wpływ wyjścia ZEA z OPEC+ na rynek będzie prawdopodobnie ograniczony. Emiraty, Arabia Saudyjska i inne kraje Zatoki będą zmuszone do ograniczenia produkcji zamiast jej zwiększenia. Kontrakty terminowe na ropę naftową w Londynie osiągają cenę około 111 dolarów za baryłkę.
Traderzy uważają, iż utrata miliarda baryłek w dostawach, zablokowanych w tej chwili ze względu na czas potrzebny na przywrócenie zapasów, może zostać załatana przez co najmniej kilka lat zwiększonych dostaw i to niezależnie od działań Arabii Saudyjskiej, ZEA czy innych producentów.
Przed wybuchem wojny OPEC+ dokonywał przeglądu mocy produkcyjnych poszczególnych członków w celu ustalenia limitów wydobycia na przyszły rok i według ustaleń organizacji to Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska były krajami, które jako jedne z niewielu dysponowały wolnymi mocami produkcyjnymi. Według Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) wydobycie ropy naftowej w Emiratach wynosiło około 660 tys. baryłek dziennie, ale państwowy koncern naftowy ZEA, Adnoc, oszacował zdolność produkcyjną kraju na 4,85 mln baryłek dziennie, blisko planowanego celu 5 mln baryłek. Osiągnięcie tego celu zapewniłoby krajowi znaczną nadwyżkę podaży, którą mógłby wprowadzić na rynek.
Z wystąpienia ZEA z OPEC i OPEC+ bardzo niezadowoleni są Rosjanie, liczący na to, iż wielka nadwyżka popytu nad podażą pozwoli im sprzedawać własną ropę mimo sankcji nałożonych na Rosję po jej inwazji na Ukrainę. w tej chwili Moskwa obawia się, iż Abu Zabi uruchomi wolne moce produkcyjne i osłabi w tej sposób presję popytową.
W ostatnich latach kilka państw opuściło OPEC. Angola wystąpiła z OPEC pod koniec 2023 roku, kiedy przywódcy grupy starali się o narzucenie niższych kwot produkcyjnych. Ekwador wycofał się w 2020 roku z powodu spadku wydobycia, a w 2018 roku Katar, drobny producent, wycofał się, aby skupić się na rozbudowie sektora gazu ziemnego. Iran pozostaje członkiem OPEC choć praktycznie bez prawa głosu.

3 godzin temu












