Marc Zuckerberg, szef Meta Platforms jest przywołany w tytule jako pewien symbol. Równie dobrze można umieści tu Jeffa Bezosa, Elona Muska, Petera Theilla, Maxa Levchina oraz przynajmniej setkę innych tego typu nazwisk kojarzonych z globalnym, megabiznesem.
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt to organizacja powołana do ochrony prawnej zwierząt i przeciwdziałania ich krzywdzie. Szlachetność intencji działania ludzi zaangażowanych w tę społeczną inicjatywę wykracza jednak, jak wiele protestów w naszym kraju, poza ramy nie tylko prawa, ale i powszechnie przyjętych obyczajów. Świadczy to o rosnącym napięciu i agresji w społeczeństwie, pogłębianiu się podziałów owocujących brakiem wzajemnego zrozumienia i umiejętności debaty oraz kompromisu. Ta niebezpieczna polaryzacja postępuje systematycznie od góry, od elit i mainstreamu, które to środowiska dają toksyczny przykład reszcie społeczeństwa. Staliśmy się, we wszystkich dziedzinach i sferach życia, dwoma wrogimi plemionami, które uważają iż tylko jedno z nich ma absolutną rację, a tej racji odmawia swemu interlokutorowi. Od ponad 3 dekad niepodzielnie panujący liberalizm autorytarny narzucił postrzeganie wolności wyłącznie jako głoszenie swoich poglądów jako jedynie prawdziwych.
W sierpniowy weekend miał miejsce ostry spór, przeradzający się momentami w dziką agresję na drodze do Morskiego Oka w Tatrach. DIOZ walczy od lat o likwidację konnych zaprzęgów wożących ludzi z Łysej Polany do Palenicy Białczańskiej. w tej chwili będzie to tylko do Wodogrzmotów Mickiewicza czyli do malowniczych wodospadów na Potoku Roztoki położonych mniej więcej w połowie trasy do Morskiego Oka. DIOZ tłumaczy swą akcję ochroną koni, które mają być przeciążone, źle traktowane, a górale, którzy zgodnie z tradycją poczynając od końca XIX w kiedy rozpoczęła się turystyka w Tatrach, obsługują owe fasiągi (wozy do przewozu turystów), gonią jedynie za „dudkami”. Czyli pieniędzmi kasowanymi od wożonych turystów. Co się działo się wtedy na Łysej Polanie i na całej długości szlaku do Morskiego Oka, jak przebiegała interwencja policji usuwającej siedzących i blokującej wjazd fasiągów przez działaczy DIOZ można zobaczyć w Internecie.
I tu dochodzimy do uzasadnienia, dlaczego w tytule obok górali znalazł się Zuckerberg. Gros komentarzy pod materiałami filmowym popierającymi akcję i formy protestu DIOZ wskazuje właśnie na pazerność, kierowanie się wyłącznie zyskiem przez górali, którzy nota bene swą działalność gospodarczą prowadzą zgodnie z prawem, posiadając na nią stosowne certyfikaty. Dyrekcja Tatrzańskiego Parku Narodowego jest zobligowana do permanentnych kontroli weterynaryjnych, kondycji koni oraz ilości osób wiezionych przez fasiąg. Ale śledząc te komentarze zauważyłem, iż gdy ludzie deklarujący się jako poważni obywatele, pracownicy korporacji i urzędów, co wielokrotnie podkreślają, zarzucają góralom pazerność, bierze mnie pusty śmiech. Świadczy to bowiem o absolutnym niezrozumieniu, w jakim systemie żyją i za jakim porządkiem głosowano 04.06.1989. Ponieważ naczelnym kanonem tego najwspanialszego ustroju, zdaniem „uśmiechlaków” tak wzburzonych pracą i opresją doświadczanej przez konie, jest zysk. Zatem ich emocjonalne wzburzenie i podnoszenie tego akurat argumentu jest co najmniej groteskowe. Tak naprawdę górale, jak i Zuckerberg, ale też inni rodzimi biznesmani: Rafał Brzóska, piwowar Jakubiak, Michał Sołowow, Dominika Kulczyk itd. to ta sama mentalność, te same środowiska różniące się wyłącznie skalą posiadanego kapitału i zasięgami swojej działalności. Przecież za królestwem rynku, które moderuje przede wszystkim zysk, dziś oburzone na pazerność górali „uśmiechlaki” głosowały w 1989 r. I to jest, moim zdaniem, największy dramat naszej zbiorowości pokazujący z jednej strony, jak niski poziom intelektualny reprezentują te środowiska mieniące się inteligencją, ponoć obdarzone empatią i wykształceniem a równocześnie idą z tym pod rękę: infantylizm, brak wiedzy o procesach zachodzących w świecie, a przede wszystkim wiedza o systemie, który popierają przeciwstawiając się jego zasadniczym kanonom. Czyli tak, jak mówił Lech Wałęsa, a to celna charakterystyka tej inteligenckiej, demo-liberalnej biomasy: jestem za a choćby przeciw.
W tle konfliktu o fasiągi rozlega się głos, iż końskie zaprzęgi górali należy zastąpić elektrycznym pojazdami, co jest w jakimś sensie logiczne. Pozbawia jednak owych górali dochodu. Wyłączną obsługą tych pojazdów miałaby się zająć ……. właśnie DIOZ ! Czy więc szlachetność i empatia są listkiem figowym i polem pod przyszłą działalność komercyjną ? Rynek i jego kult sprasowały wszystko w naszym kraju do poziomu kupić – sprzedać – ma się opłacać. Więc po co innym zarzucać pazerność i pogoń za pieniędzmi ?
Poza tym działania służb mundurowych usuwających siłą siedzących na asfalcie działaczy DIOZ i zarzuty z wpisów „komentariatu”, iż Policja nie staje po stronie „słusznej sprawy” jest tyle infantylny co po prostu głupi. Po pierwsze – w kapitalistycznym państwie, a takim od 37 lat jest III RP, policja ma strzec prawnego porządku a jego naczelnym kanonem jest prywatna własność i posiadany kapitał. I nie jest policja od wartościowania co jest dobre a co złe. A górale i ich fasiągi są m.in. elementem kapitalistycznego państwa i jego porządku, elementem rynku. Prowadzą swój biznes zgodnie z prawem i jego podstawowymi wymogami. Po drugie – działacze DIOZ przekroczyli dobre obyczaje i prawo do prywatności filmując i nagabując ludzi, którzy stali w kolejkach do fasiągów.
Ten kompletny brak zrozumienia podstawowych zasad działania państwa i ustroju, za którym Polki i Polacy zagłosowali w czerwcu 1989 jest tyle porażający co smutny. „Misiewicz” premiera Tuska czyli pani prof. Małgorzata Mróz Gorgoń, lek.med. Dawid Kacprzyk, działaczka PO/KO Anna Konieczyńska to z ostatnich miesięcy przykłady gnicia w zastraszającym tempie rządzącej ekipy, a za tym – państwa. Owo gnicie jest emanacją stanu intelektualnego wyborców popierających akurat tę ekipę. A to ok. 30 % społeczeństwa. Widać po dyskusjach wokół panującego u nas systemu i takich wydarzeń jak tu opisano, iż realia kapitalistycznego świata rozumiemy idealistycznie, romantycznie, życzeniowo. A ta biomasa nie chce uznać, iż tylko antysystemowa lewica może coś w tej materii zmienić. Na razie pozostaje więc jedynie alienacja, albo udawanie idioty. Trudno z tej racji mieć nadzieję, iż nad Wisła, Odrą i Bugiem cokolwiek może się gwałtownie zmienić. Peryferia musi pozostać z racji intelektualnych debetów w stanie peryferyjności.
P.S. Chodząc kilkadziesiąt lat po Tatrach i będąc kilkanaście razy nad Morskim Okiem nigdy nie korzystałem, choćby gdy szedłem z dzieckiem, z fasiągów.

11 godzin temu







