Rozmawiamy z Dr hab. Wojciechem Baranem-Kozłowskim, prof. AP, nauczycielem akademickim, przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Akademii Piotrkowskiej,
Ujawnił Pan nagrania pokazujące kulisy podejmowania decyzji kadrowych i organizacyjnych w Akademii Piotrkowskiej. Dlaczego zdecydował się Pan na ten krok?
Dla mnie najważniejsze jest skupienie się na faktach, nie ocenach. Dlatego zdecydowałem się przekazać materiały, w tym autentyczne nagrania rozmów, w których sam uczestniczyłem. Pokazują one sposób podejmowania decyzji w Akademii przez rektora Jacka Bonarka.
Zrobiłem to przede wszystkim dla ludzi. Przez ostatnie półtora roku z uczelni odchodziły osoby z wieloletnim stażem, także od kilkunastu lat blisko współpracujące z obecnym rektorem jeszcze jak był dyrektorem i dziekanem. W ciągu półtora roku odeszła m.in. wieloletnia kwestor, później kolejne osoby z pionu finansowego. Następna kwestor i jej zastępczyni od miesięcy pozostają na długotrwałych zwolnieniach lekarskich. Z działu kwestury nikt już nie został. Odeszła kanclerz, rezygnowali z funkcji lub odchodzili z pracy kierownicy jednostek, dziekani, prodziekani, dyrektorzy instytutów. Także z pracy. Znam kulisy wielu tych dramatycznych decyzji osobistych.
Mówimy o publicznej uczelni, o prawach jej pracowników, wydawaniu środków i sposobie wykonywania władzy przez jej organy. Uważam więc, iż te sprawy mają oczywisty wymiar publiczny. Do ZZPAP od dawna docierają relacje o presji, poczuciu zaszczucia i zachowaniach określanych jako mobbingowe. Uznałem, iż milczenie byłoby gorsze niż ryzyko poniesienia osobistej ceny. Po opublikowaniu fragmentów części nagrań zaczęli zgłaszać się kolejni pracownicy i przekazywać dokumenty. Będziemy je weryfikować i przekazywać adekwatnym organom. Chcę, żeby pracownicy wiedzieli, iż nie są sami.
Co Pana najbardziej poraziło w słowach rektora?
Swoboda, z jaką o ludziach i procedurach rozmawiał, jako narzędziach do osiągania z góry założonych przez siebie decyzji personalnych.
Jednym z najbardziej rażących przykładów jest sprawa wieloletniej profesor Akademii, od lat pozostającej w konflikcie z rektorem. Nagrania pokazują sposób rozmowy o jej zwolnieniu, o sprawie toczącej się przed sądem pracy i o szukaniu podstaw do pozbywania się kolejnych osób. Padają słowa, które zostały już przytoczone w publikacji ZA. Dodatkowe materiały, w tym dokumenty dotyczące procesu, zostaną przekazane adekwatnym organom.
Tamten proces zakończył się ugodą. Akademia zobowiązała się zapłacić pełną kwotę dochodzonego odszkodowania i koszty procesu, a świadczenie opisano jako „odszkodowanie za nieuzasadnione i naruszające przepisy rozwiązanie stosunku pracy”. Z publicznych pieniędzy. ZZPAP posiada dokumentację także innych spraw, w których po ostrych decyzjach kadrowych rektora, kiedy sprawy zmierzały do niekorzystnego rozstrzygnięcia, następowało ich cofanie albo jak już było to na etapie procesu sądowego – ugody. Widać tu problem szerszy niż pojedyncza błędna decyzja rektora.
Drugi przykład to konkurs z 30 maja zeszłego roku. W rozmowie o kandydacie, którego dokumentów komisja wcześniej w ogóle nie rozpatrywała, rektor pytał członków komisji: „Możecie sobie przypomnieć, żeście go pozytywnie zaopiniowali?” i mówił o poinformowaniu tego kandydata, iż wygrał konkurs. Stanowczo się na takie rozwiązanie nie zgodziłem i zaproponowałem ponowne przeprowadzenie konkursu. Ostatecznie tak właśnie zrobiono.
Nie przesądzam, czy zachowanie utrwalone na tym nagraniu wypełnia znamiona jakiegokolwiek przestępstwa – ocena prawnokarna należy do adekwatnych organów. Dla mnie jest to przede wszystkim pytanie o standardy, jakich należy wymagać od nauczyciela akademickiego pełniącego funkcję rektora publicznej uczelni. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce przewiduje odpowiedzialność dyscyplinarną za czyn uchybiający obowiązkom nauczyciela akademickiego lub godności zawodu nauczyciela akademickiego. Dlatego także ten materiał przekazałem Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Minister polecił rzecznikowi dyscyplinarnemu rozpoczęcie prowadzenia sprawy w celu zbadania zasadności przedstawionych zarzutów, wśród których wskazano również wątek dotyczący dokumentacji tego konkursu.
Miał Pan poczucie, iż podejmuje Pan ryzyko?
Dziś wiem, iż ryzyko było realne. Zaraz po powtórzeniu konkursu zostałem odwołany z funkcji prorektora i zwolniony dyscyplinarnie bez wysłuchania, przeprowadzenia jakiegokolwiek postępowania wyjaśniającego, drogą mailową podczas kilkudniowego urlopu spędzonego za granicą i to mimo podjętej uchwały kierownictwa związku niewyrażającej zgody na rozwiązanie ze mną stosunku pracy. Zresztą na wiceprzewodniczącą związku, która nie zgodziła się podczas mojej nieobecności wyrazić zgody na przedstawione jej ad hoc przez rektora pismo w sprawie zgody związku na moje zwolnienie z pracy, była wywierana presja aby zrobiła to tu teraz i natychmiast „bo istnienie uczelni będzie zagrożone”.
Właśnie podczas mojej kilkudniowej nieobecności, tak się złożyło, iż do rektora trafiły trzy notatki zawierające kilka zarzutów wobec mnie. Najcięższy dotyczył rzekomego przestępstwa związanego z dokumentacją powtórzonego konkursu. Prokuratura prowadziła później w tej sprawie postępowanie, a po dalszych czynnościach umorzyła je z powodu braku znamion czynu zabronionego. Rektor, działając w imieniu Akademii, zaskarżył umorzenie do sądu i sprawa wciąż czeka na rozstrzygnięcie.
Warto tu zwrócić uwagę na chronologię. Rektor w międzyczasie zawiesił mnie w obowiązkach nauczyciela akademickiego na maksymalnie dopuszczalny 6-miesięczny okres i obniżył wynagrodzenie o maksymalnie dopuszczalne 50 procent jeszcze wtedy, gdy postępowanie karne formalnie trwało. Niespełna miesiąc później prokuratura je umorzyła. Akademia zaskarżyła tę decyzję, dlatego nie jest ona prawomocna. Mimo umorzenia postępowania rektor nie uchylił mojego zawieszenia.
Wcześniej sąd pracy zabezpieczył moje roszczenie i przywrócił mnie do pracy jako szczególnie chronionego działacza związkowego. Sprawa o uznanie rozwiązania stosunku pracy za bezskuteczne i przywrócenie do pracy przez cały czas nie zakończyła się prawomocnie. Jestem również sygnalistą objętym formalną ochroną. W międzyczasie rektor wygasił mój mandat w Senacie i Kolegium elektorów – organach uczelni, które mogą mieć realny wpływ na poczynania rektora, w tym jego odwołanie. Działania, które uważam za odwetowe, zgłosiłem organom ścigania.
Co nam mówi ta sytuacja o kondycji polskiej akademii?
Reforma z 2018 r. skupiła bardzo szeroką władzę w rękach rektora. Tym większe powinny być wymagania dotyczące przejrzystości, przestrzegania prawa, procedur i standardów etycznych.
W Akademii Piotrkowskiej coraz częściej potrzebna jest kontrola zewnętrzna. PIP w ciągu dwóch lat przeprowadziła już pięć zakończonych kontroli, w tej chwili trwa kolejna. Sprawami dotyczącymi Akademii zajmowały się również inne instytucje; prowadzone jest m.in. postępowanie wyjaśniające przed adekwatnym rzecznikiem dyscypliny finansów publicznych.
Do tego dochodzi dostęp do informacji. Łącznie związek i ja osobiście złożyliśmy już ponad 25 skarg na bezczynność oraz wniosków o wymierzenie grzywny za nieprzekazywanie części skarg do WSA. Kilka postępowań zostało już zakończonych stwierdzeniem bezczynności rektora Bonarka. Widzę w działaniach rektora Bonarka systemową niechęć do udostępniania informacji o pieniądzach, procedurach i dokumentach. Będziemy konsekwentnie domagać się tych informacji.
Autonomia uczelni nie może oznaczać autonomii jej władz od kontroli, także społecznej.
Jakich kroków oczekuje Pan od ministra Kulaska?
Minister wykonał już istotny pierwszy krok, kierując sprawę rektora Bonarka do rzecznika dyscyplinarnego. Teraz potrzebne jest szybkie zabezpieczenie dowodów, przesłuchanie świadków i niezależne wyjaśnienie całej sprawy.
Zostały także złożone dwa wnioski o zawieszenie rektora na czas postępowania. Uważam, iż powinny zostać gwałtownie rozpoznane przez Ministra, również po to, aby pracownicy posiadający wiedzę istotną dla sprawy mogli swobodnie ją przekazać.
Przykład rektora UKEN profesora Piotra Borka pokazuje, iż minister ma takie instrumenty i potrafi z nich korzystać. Zaledwie kilka dni temu, 29 września WSA uchylił wcześniejsze decyzje ministra o jego odwołaniu, a już 30 września minister Kulasek skierował nowy wniosek o odwołanie i równocześnie zawiesił rektora do czasu jego rozpoznania.
Dlatego liczę, iż również sprawa rektora Akademii Piotrkowskiej zostanie wyjaśniona szybko, do końca i w warunkach gwarantujących pracownikom uczelni możliwość swobodnego składania wyjaśnień.
Dr hab. Wojciech Baran-Kozłowski, prof. AP – nauczyciel akademicki, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Akademii Piotrkowskiej, pracownik piotrkowskiej uczelni od 2003 roku.
Source

6 godzin temu






