Obywatel żebrak, ale pan

9 godzin temu

Parlamentarny Zespół ds. Zakończenia Bezdomności chce depenalizacji żebractwa.

W świetle szalonej militaryzacji i zaciągnięcia kosmicznych kredytów o zmiennej stopie oprocentowania jest to znakomity pomysł na zachowanie substancji narodowej w ilości pozwalającej na tworzenie oddziałów ochotniczych, składających się z osobników fizycznie upośledzonych w stopniu lekkim. Niedożywienie, gruźlica czy próchnica nie są przecież przeszkodą do osiągnięciach pośmiertnej chwały za działania na linii frontu.

Dodajmy do tego fakt, iż prostytuowanie się jest niekaralne, a też system kaucyjny pozwala na osiągnięcie większych zysków ze zbieractwa opakowań zastępczych niż oferują punkty skupu złomu.

Przyznajcie, iż to dosyć szeroki wachlarz możliwości utrzymania się przy życiu przez przeciętnego obywatela, a przecież przeciętność zawsze stanowi większość. Naród przetrwa dzięki posłom.

Tak, tak. Zaraz jacyś miłośnicy Polski Uśmiechniętej za Pożyczkę SAFE zarzucą mi, iż się czepiam, bo taka depenelizacja to krok w dobrym kierunku, kierunku przywrócenia godności najuboższym.

Odpowiem jak Nikodem Dyzma w cyrku: „A gówno”.

Gdyby w pakiecie wprowadzono Bezwarunkowy Dochód Podstawowy oferujący każdemu pełnoletniemu obywatelowi Polski 2000,-zł miesięcznie, wtedy byłoby to działanie mające na celu przywrócenia godności poprzez poprawę życia obywateli.

Ale nie dodano. Zatem jest to otwarcie furtki do legalnego pozyskiwania środków poprzez poniżające wypraszanie datków od bogatszych obywateli, z których ci o dobrych sercach wezmą na siebie obowiązek utrzymywania biednych, a państwo zaoszczędzone pieniądze przeznaczy na walczącą Ukrainę, czołgi Abrams i może jakieś ulgi dla przedsiębiorców.

W kraju, w którym na leczenie ciężko chorych od dawna zrzucają się obywatele to logiczny krok.

Fajnie jest, gdy historia uczy, iż gdy nie ma nie tylko ciastek, ale i chleba, pod ciężarem ostrza gilotyny spadają głowy odpowiedzialnych.

To pozwala mieć nadzieję.

Idź do oryginalnego materiału