Raport ISBiznes.pl: G7 uwolni z rezerw 100 mln baryłek ropy naftowej i paliw

6 godzin temu

Po naciskach USA Grupa Siedmiu (G7) największych światowych gospodarek ogłosiła o planie uwolnienia w ciągu kilku najbliższych tygodni 100 mln baryłek ropy i produktów naftowych, zwłaszcza oleju napędowego. Mają one pochodzić z rezerw strategicznych. Niedawne wzrosty cen oleju napędowego do rekordowych poziomów spowodowały zagrożenie wydaniem przez Biały Dom zakazu jego eksportu i wzrost cen także w Europie.

Od około dwóch tygodni analitycy, traderzy, a choćby politycy, twierdzili, iż Stany Zjednoczone wywierały presję na Unię Europejską, by ta uruchomiła swoje rezerwy oleju napędowego grożąc wydaniem całkowitego zakazu jego eksportu. Zakaz taki drastycznie ograniczyłby dostawy do Europy, która jest coraz bardziej uzależniona od amerykańskiego oleju napędowego i mógł wywołać następny kryzys energetyczny.

„Biorąc pod uwagę zobowiązania, które zostały już zrealizowane, wypełnimy nasze deklaracje poprzez skoordynowane – za pośrednictwem IEA – uwolnienie 100 mln baryłek” – poinformowała grupa G7 we wspólnym oświadczeniu. W skład G7 wchodzą: Kanada, Francja, Niemcy, Włochy, Japonia, Wielka Brytania i USA oraz przedstawiciele Unii Europejskiej.

Decyzja o uwolnieniu 100 mln baryłek oleju napędowego i ropy naftowej z rezerw kryzysowych zapadła 2 października wraz ze zobowiązaniem do powstrzymania od wprowadzania ograniczeń w eksporcie energii. Jak się okazało, nie bez powodu – 4 października do amerykańskich mediów trafił przeciek z Białego Domu, iż jest to „tylko pierwsza transza”. Na razie żaden z państw G7 nie potwierdził tej informacji.

Dla analityków jest jasne, iż tego typu informacje związane są z nadchodzącymi 3 listopada midterms, czyli tzw. wyborami połówkowymi, uzupełniającymi do Kongresu. Administracja Trumpa robi wszystko, by ratować coraz bardziej spychaną w sondażach Partię Republikańską, stąd naciski na Europejczyków, jako iż Trump liczy na spadki cen paliwa po uwolnieniu.

Jak bardzo polityczny był motyw obecnych nacisków świadczy fakt, iż zaraz po decyzji Trump powiedział dziennikarzom w Białym Domu, iż plan wprowadzenia zakazu eksportu oleju napędowego w rzeczywistości nigdy nie był poważnie rozważany, mimo iż w ciągu ostatnich dwóch tygodni wielokrotnie mówił, iż taki zakaz jest brany pod uwagę i iż popiera ten pomysł.

„Europa dysponuje dużymi zapasami oleju napędowego i wniesie istotny wkład w działania o zasięgu światowym – podobnie jak my. Nie wprowadzimy zakazu eksportu. Zrobimy to, co do nas należy” – powiedział Trump.

Jest to kolejne drenowanie rezerw produktów naftowych państw G7. W marcu, jeszcze na początku wojny koalicji amerykańsko-izraelskiej z Iranem, przeprowadzono największą w historii operację uwolnienia rezerw kryzysowych obejmującą 426 mln baryłek ropy naftowej. Wtedy koordynatorem tej akcji była Międzynarodowa Agencja Energetyczna IEA.

Nie wiadomo jaka część uwolnionych w tej chwili baryłek ropy i produktów naftowych pochodzi z zapasów po poprzednim uwolnieniu z marca br. Warto zauważyć, iż dyrektor wykonawczy IEA, Fatih Birol, poinformował, iż państwa G7 uwolniły już około 60% wolumenu przewidzianego w marcowym porozumieniu. Wtedy znaczna część oleju napędowego zostanie uwolniona w ciągu pierwszych 20 dni przez państwa członkowskie G7 oraz ich partnerów, zaś proces stopniowego uwalniania zapasów miał potrwać cztery miesiące i nie wiadomo, czy się zakończył.

Obecnie nie podano szczegółowego podziału na ilości ropy naftowej, oleju napędowego i innych produktów, które mają zostać uwolnione, ani też które kraje wypuszczą swoją ropę na rynek.

Zostało wydane tylko oświadczenie prezydenta USA, który stwierdził, iż uwolnienie zapasów oleju napędowego nastąpi „natychmiast”, przy czym podobnie jak wcześniej, znacząca „pierwsza transza” paliwa trafi na rynek w ciągu najbliższych 20 dni, a pozostałe części – w ciągu czterech miesięcy.

Ropa w USA jest coraz droższa, zresztą ceny paliw nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i na całym świecie gwałtownie wzrosły w trakcie trwającej od ośmiu miesięcy wojny. Co prawda Donald Trump twierdził, iż to koszt, który warto ponieść, by nie dopuścić do wejścia Iranu w posiadanie broni jądrowej, ale doczekał się tylko jadowitych memów odnoszących jego słowa do jednego z bohaterów filmu „Shrek” lorda Farquaada, który mówi do rycerzy „wielu z was zginie, ale to poświęcenie, na które jestem gotowy”.

3 października Trump rozpoczął – jak sam to określił – 32-dniowy maraton wieców wyborczych mający na celu zwiększenie szans Partii Republikańskiej na utrzymanie kontroli nad Izbą Reprezentantów i Senatem USA w listopadowych wyborach. Według AP i Bloomberga, Prezydent jest coraz bardziej sfrustrowany rozbieżnością – w jego odczuciu – między swoimi osiągnięciami a społecznym postrzeganiem jego działań. W tym tygodniu ocenił swoje dokonania w dziedzinie gospodarki na „szóstkę z plusem”, przyznał jednak, iż „fatalnie radzimy sobie z promocją”.

Tymczasem, jak pokazuje sondaż AP-NORC, notowania prezydenta w kwestii zarządzania gospodarką spadły do ​​nowego, najniższego poziomu, co jest skutkiem właśnie wzrostu cen ropy i innych towarów w USA spowodowanego wojną z Iranem oraz prowadzonymi przez niego sporami handlowymi.

Według danych organizacji AAA, w piątek średnia krajowa cena galona oleju napędowego w USA wynosiła 6,37 dolara, podczas gdy 22 września osiągnęła rekordowy poziom 6,52 dolara. Rekordowe ceny oleju napędowego odnotowano również w Europie.

„Uwolnienie zapasów oleju napędowego w Europie może ograniczyć jego eksport z USA, co po kilku tygodniach mogłoby obniżyć ceny o 25-50 centów za galon” – stwierdził Michael Lynch, ekspert Energy Policy Research Foundation, bezpartyjnej instytucji badawczej zajmującej się energetyką i gospodarką.

Jak poinformowała ambasada Francji, w USA w nocy z 1 na 2 października Trump rozmawiał z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Macronem o konieczności reakcji na rosnące ceny paliw i kwestii dostępności produktów naftowych. W piątek Macron przewodniczył wideokonferencji przywódców G7 poświęconej temu zagadnieniu. Jak powiedział nieoficjalnie agencji AP „przedstawiciel Białego Domu”, 2 października Trump włączył się telefonicznie w obrady przywódców państw G7, by negocjować uwolnienie europejskich rezerw oleju napędowego.

Po nocnej rozmowie Macron stwierdził, iż decyzja o uwolnieniu powinna doprowadzić do spadku cen, zaś Francja, która sprawuje w tej chwili rotacyjną prezydencję w grupie G7, poddała całą kwestię pod głosowanie, które zakończyło się decyzją o uwolnieniu. Kraje Unii Europejskiej zobowiązały się do udostępnienia około 92 mln baryłek, przy czym zobowiązanie to w dużej mierze dotyczyło produktów przetworzonych, takich jak olej napędowy.

„Ta wspólna decyzja i jedność powinny doprowadzić do spadku cen. Uwalniane przez nas wolumeny powinny również zwiększyć płynność rynku i obniżyć ceny” – powiedział Macron.

Wzrost cen ropy naftowej, z której wytwarza się olej napędowy, w dużej mierze odpowiada za całkowity wzrost jego cen, dokłada się jednak do tego decyzja Rosji o zakazie eksportu podjęta w następstwie ataków ukraińskich dronów na rosyjskie rafinerie. Co prawda Europa nie importuje rosyjskiego oleju napędowego, są jednak inni jego odbiorcy – na przykład Turcja czy kraje Ameryki Łacińskiej – którzy muszą teraz konkurować z Europą o dostępne dostawy.

Z drugiej strony mimo deklaratywnego „powrotu przepustowości Cieśniny Ormuz do stanu sprzed wojny” transport odbywa się STS, czyli z przeładunkami statek na statek – inne tankowce przepływają Cieśninę a inne dowożą ropę na światowe rynki, co znakomicie podnosi cenę, nie mówiąc o wzroście stawek frachtowych i stawek ubezpieczenia. Wszystko to oznacza spadek wolumenu dostaw produktów przetworzonych od producentów z regionu Zatoki Perskiej.

„Wojna z Iranem nie tylko zmusiła kraje arabskie do zmniejszenia wolumenu ropy, który jest eksportowany przez Ormuz, ale także zmieniła charakter tego eksportu. Przed wojną mieliśmy prosty schemat: jeden tankowiec wiózł ropę od miejsca załadunku, przez Ormuz, prosto do klienta, np. w Chinach. Teraz wywóz ropy za Ormuz odbywa się poprzez transfery ship-to-ship (STS). Co to znaczy? Trasa jest podzielona na dwa odcinki. Najpierw jeden tankowiec odbiera ropę z terminala w Zatoce Perskiej, przechodzi z nią przez Ormuz (trzymając się blisko wybrzeża ZEA i Omanu), a następnie już na „bezpiecznych wodach” Zatoki Omańskiej ropa jest przeładowywana na drugi tankowiec, który płynie do klienta (pierwszy tankowiec wraca natomiast po kolejny ładunek ropy). Takie transfery STS odpowiadają za ok. 75% ropy, która opuściła we wrześniu drogą morską wody Zatoki Perskiej. Działalność tej „wahadłowej floty” tankowców działających w ramach STS koordynują Amerykanie. To oni wyznaczają godziny przejścia, dokładną trasę oraz zapewniają ochronę tankowcom na wypadek irańskiego ataku (a ataki zdarzają się regularnie). Choć transfery ship-to-ship (STS) pozwoliły wznowić eksport ropy z terminali w Zatoce Perskiej, to ciężko mówić o „powrocie do normalności”. Raz, iż takie transfery STS zajmują więcej czasu. Dwa, iż koszty funkcjonowania tej „floty wahadłowej” są po prostu gigantyczne. Argus pisze o stawkach za transport z Bliskiego Wschodu do Chin w wysokości 35 dolarów za baryłkę ropy (dla porównania przed wojną było to 7 dolarów). Koszty transportu związane są oczywiście z ryzykiem oraz ograniczoną liczbą tankowców, które wchodzą w skład „floty wahadłowej” – wg danych Kplera w ramach tej floty operuje co najmniej 63 VLCC (bardzo duże tankowce). Do tego dochodzą ubezpieczenia, które w tej chwili wynoszą 6-9% wartości statku. Stawki czarteru tankowca wzrosły natomiast 20-krotnie z 50 tys. dolarów do 1 mln dolarów za dzień” – napisał na X analityk Bliskiego Wschodu Tomasz Rydelek.

Komunikat o uwolnieniu spowodował spadek cen ropy w USA jedynie o 2%, bowiem, jak zauważył Pavel Molchanov, analityk strategii inwestycyjnej w firmie Raymond James, „wpływ (tego komunikatu) został ograniczony przez brak jasności w jednej istotnej kwestii”.

„Chodzi o to, czy wspomniane 100 mln baryłek stanowi uzupełnienie ilości uzgodnionej już w marcu, czy też jest to „ostatnia transza istniejącego zobowiązania’” – dodał.

Mimo uwolnienia niektórzy Republikanie, zwłaszcza z frakcji Freedom Caucus, apelowali do Trumpa o wprowadzenie zakazu eksportu oleju napędowego z USA, aby spróbować obniżyć ceny na rynku krajowym. Jednak wcześniej w oświadczeniu grupy G7 – zaakceptowanym przez administrację USA – stwierdzono, iż państwa członkowskie uzgodniły, iż nie będą ograniczać wzajemnego eksportu energii.

Jak zauważyli analitycy, problemem dla USA jest bowiem, iż co prawda amerykański zakaz eksportu mógłby w krótkim terminie obniżyć ceny, ale ostatecznie przynieść odwrotny skutek poprzez ograniczenie podaży benzyny. Produkcją oleju napędowego nie da się bowiem manipulować bez jednoczesnego zmniejszenia produkcji innych destylatów ropy naftowej.

„Uruchomienie rezerw w trybie awaryjnym może być rozwiązaniem krótkoterminowym, które niesie ze sobą ryzyko długofalowych szkód […]. Wyczerpywanie zapasów obniży na pewien czas ceny paliw w sprzedaży detalicznej, ale kosztem zmniejszenia zabezpieczenia awaryjnego Europy. W pewnym momencie w przyszłości Europa i pozostałe kraje G7 będą musiały uzupełnić swoje rezerwy strategiczne. zwykle starają się to robić, gdy ceny są niskie. Nikt nie wie, kiedy to nastąpi. To ryzykowne… nie jest to najlepszy moment na trwonienie zapasów awaryjnych – zwłaszcza gdy brakuje jasności co do przyszłych cen czy perspektyw na zawarcie porozumień pokojowych” – stwierdził w wypowiedzi dla AP Jim Krane, ekspert ds. energetyki z Instytutu Bakera przy Uniwersytecie Rice’a, odnosząc się do „toczących się dwóch wojen i związanych nimi ataków na rafinerie i infrastrukturę eksportową”.

Idź do oryginalnego materiału