Wybuchło Narodowe Powstanie w Sieci i jeszcze trwa

2 dni temu

Wybuchło ono, albowiem suweren poczuł się obrażony stwierdzeniem ambasadora USA w Polsce, gdy ten oznajmił, iż rząd USA zrywa wszelkie kontakty z marszałkiem Sejmu.

A zrywa, bo marszałek oświadczył, iż nie podpisze wniosku o nominowanie do pokojowej Nagrody Nobla aktualnego prezydenta USA, gdyż ten na to po prostu nie zasługuje. Czyli stwierdził prawdę. Donald Trump nie ma zasług dla światowego pokoju, chociaż wojny kończy, ale tylko te, które najpierw wywołał. Jedyne na co zasługuje i to natychmiast Pierwszy Obywatel Najwspanialszej Demokracji to diagnoza psychiatryczna.

Nie zmienia to faktu, iż cała ta zadyma jest o czapkę śliwek i bilet do cyrku. Oto bowiem Republikanie i parlamentarzyści z Knesetu, a więc osoby zainteresowane utrzymywanie Donalda Trumpa w stanie błogości dla własnych korzyści (masakra w Gazie jest prowadzona dla korzyści polityków), postanowiły zrobić mu lepiej i wysłały do różnych państw wnioski o nominowanie Pomarańczowego Radży do Nagrody Nobla. Do wniosków dołączono gotowe uzasadnienie, bo co się mają adresaci wysilać i kombinować?

W Polsce z racji funkcji trafiło do Czarzastego. Osobnika, który jedyne co załatwił to dotację z KPO dla firmy związanej z nim poprzez rodzinę, a i to skończyło się niebywałym sukcesem, czyli tłumaczeniem się publiczności. Sprawczość niezrównana, ale taka wystarczy, bo obowiązkiem szefa Lewicy jest wykonywać polecenia Tuska, a nie prowadzić lewicową politykę.

Adresat odmówił, co mnie cieszy jako obywatela Polski, ale gdybym był politykiem, to już niekoniecznie. Polityk bowiem nie pali za sobą mostów, gdyż nigdy nie wie, kiedy ktoś może mu się przydać. Czarzasty most spalił i to na oczach mentalnego pięciolatka z dostępem do najsilniejszej armii świata. Opiekunowie pięciolatka zareagowali, bo żaden rozsądny człowiek nie pozwoliłby na rozwścieczenie gówniarza z karabinem maszynowym w ręku. Albo małpy z brzytwą, jak kto woli.

Zabawka została zabrana, więc jako pierwszy zadziałał gubernator, dla niepoznaki zwany ambasadorem, Thomas Rose. Wszyscy wiemy, co powiedział, a jak ktoś w Polsce nie wie, to znaczy, iż umarł chwilę wcześniej.

Oburzenie podniosło się bowiem narodowe. I dobrze, bo po pierwsze emocje mogły się uwolnić, a po drugie Jankesi zobaczyli, żeśmy nie tacy potulni. W tym przypadku potulni oznacza, iż potrafimy wyrazić niezadowolenie mową, co oczywiście nie ma żadnego znaczenia dla Amerykanów, bo w ogóle nie ma żadnego znaczenia. Dyplomatyczny pitbull Sikorski, który tak chętnie i bez powodu zamyka rosyjskie placówki, milczy, gdy chodzi o ambasadora USA, Izraela czy Ukrainy. Jest bowiem głupi, ale nie aż tak głupi. Poza tym posiadanie amerykańskiej żony i syna w siłach zbrojnych USA zobowiązują. Tylko czemu osobnik podległy obcym wpływom jest ministrem w podobno niezawisłym państwie?

Zostawmy Radka i wróćmy do powstania.

W trakcie narodowej gównoburzy ktoś poinformował gubernatora, iż Polacy cenią swoją niepodległość i polecił mu wracać do domu. Wydawałoby się, iż jak najbardziej słusznie i na temat oraz patriotycznie. Niestety, bez sensu. Co gwałtownie wyjaśnił Rose, odpowiadając pytaniem. Zapytał, czy USA powinny zabrać z Polski żołnierzy i sprzęt? Dziękuję. Szach-mat, nokaut i orgazm analny w jednym.

Po „odzyskaniu niepodległości” w 1989 roku natychmiast oddaliśmy się Amerykanom. Całkowicie, radośnie i na dobre i na złe. Niestety dla nas przeważnie na złe. Bez czytania ulotki wprowadziliśmy amerykański kapitalizm, amerykańskie firmy, wreszcie amerykańskie wojsko. I jeszcze płacimy za to gruby szmal Amerykanom. Jesteśmy tak głupi i tak wiernopoddańczy, iż to my płacimy Jankesom za to, iż mają u nas swoje bazy, z założenia chroniące terytorium USA, bo przecież nie Polski. Płacimy Jankesom za to, iż amerykańskie korporacje robią na nas pieniądze i nie płacą tu podatków. My, bo to my wybieramy polityków, którzy uczynili z Polski niewolnicę Wuja Sama. A jaką z tego mamy korzyść? Prawie pewną wojnę z Rosją z możliwością stworzenia w miejsce Polski nuklearnej pustyni, szaloną militaryzację skutkującą brakiem środków na zdrowie, edukację, mieszkalnictwo, transport, podwyżki płac i drogie, jankeskie węglowodory w miejsce tańszych rosyjskich. Tacyśmy mądrzy. Ale zrobimy wszystko, żeby tylko wkurzyć naszego rosyjskiego sąsiada, bo przecież Targowica, zabory, 17 września 1939 roku i powojenna okupacja Polski. Co dziwne, emocyjki te nie pojawiają się na przykład przy sprawie Wołynia. Przecież nie będziemy wskazywać paluchem Naszych Braci.

Nauczyliśmy Amerykanów, iż dla ich korzyści damy się pokroić, a teraz się oburzamy. Nie oburza nas jednak fakt naszej pańszczyźnianej wręcz podległości. Oburza nas, iż ten fakt nam się publicznie przypomina. Najwidoczniej w tutejszej mentalności zgwałcenie nie jest zgwałceniem, o ile sprawca najpierw dał kwiatek, a też ładnie pachniał.

Co posialiśmy, to zbieramy. Tylko czemu się przy tym dziwimy? Nasi politycy nie mają rozumu, jaj, a przede wszystkim nie dbają o nasze interesy. Wybierają ich obywatele, co czyni nas takimi samymi jak politycy. Wyborca zawsze wybiera swój obraz i podobieństwo, a nie ideał.

Zamiast tracić energię na nieskuteczne protesty, idźmy do kina na nowy film z Hollywood. I doceńmy. Kiedyś tubylcy dostawali perkali koraliki.

Idź do oryginalnego materiału